In Aktualności, Historia firmy

No i stało się awaria! – Dziś wkroczyliśmy do „powieści” rodem od Mario Puzo (autora kultowej trylogii „Ojciec chrzestny”)

Dziś rano odmówiła posłuszeństwa naświetlarka płyt AGFA. Maszyna ma już 4 lata i doskonale spełnia swoją rolę. Codziennie naświetla niezliczoną ilość płyt i to właśnie dzięki niej – wszystkie Wasze projekty są przelewane na język „wypukłości i wklęsłości”, których język „rozumieją” kałamarze w naszych maszynach drukarskich. One to właśnie przelewają wszystko na papier. Mniejsza o większość – chodzi o to, że bez naświetlenia płyt tzw. CTP nie da się nic wydrukować. Brzmi ciekawie?

Nóż w plecy wbił nam mały skośny…”duperelek”

To był mały skośny kawałek czarnego plastiku. Pod wpływem tortur obracającego się wału pękł – jakby wyjawiając jakąś tajemnicę. Taki niepozorny szczegół rozpadając się na części zmienił nasze plany dnia. Z pozoru wydawało by się, że to część za 2zł, więc trzeba wysłać jakiegoś praktykanta do sklepu „wszystko po 5 złotych” i zaraz będziemy dalej drukować. Niestety w naszym „drukarskim” świecie rzeczywistość jest odmienna. Trzeba udać się do „szefa wszystkich szefów”…

Co powiedział na to Al Capone?

Świat druku rządzi się swoimi prawami. Często zdarza się, że firmy serwisujące zachowują się jak Al Capone i w sytuacji, kiedy wiedzą, że maszyna stoi (i wszystkie zlecenia stoją) – „składają nam propozycję nie od odrzucenia”. Tak było i tym razem – okazało się, że taka „gałeczka” to część X pierdylion Y i nie da się jej kupić oddzielnie. Całość trzeba kupić z innymi częściami co kosztuje X0000zł (w miejsce X wstawcie dowolną liczbę). Ta dostawa od „Don Agfy” będzie do tego trwała kilka tygodni, chyba, że serwis coś znajdzie. Chciało by się rzec – „to nic osobistego Sonny – to czysty biznes”

Życie jak na Sycylii – pomyśleliśmy i wysłaliśmy kuriera z tajną misją naświetlenia płyt w naszej awaryjnej naświetlani. Pytacie co było dalej?

Jak „oszukać” don Corleone i nie dać się zabić?

Dokładnie o 9.45 Paweł – nasz „mistrz ceremonii” wpadł na z pozoru abstrakcyjny pomysł:
– a może dorobimy tą część?
Hm – a niby jak?
Wydrukujemy ją! – w końcu jesteśmy drukarnią prawda?

W poszukiwaniu sprawiedliwości (drukarki 3D)

Okazało się, że nasza zaprzyjaźniona firma z okolicy używa drukarek 3D do druku dedykowanych elementów montażowych. Zadzwoniliśmy do nich i opowiedzieliśmy o problemie Don Agfa i o „propozycji nie do odrzucenia”.
Po 20 minutach byliśmy już na miejscu. Chłopaki z firmy Conceptpro wnet zabrali się do roboty. Najpierw należy sporządzić obiekt 3D, który potem drukarka wydrukuje. Okazało się to stosunkowo proste.  Przy pomocy dokładnego narzędzia do pomiaru i sprytu w modelowaniu 3D udało się szybko odzwierciedlić docelowy element.

Po kilku chwilach, gdy maszyna rozgrzała głowicę podającą filiament rozpoczął się proces druku, który trwał około godziny. W razie czego zamówiliśmy jeszcze 4 zapasowe kopie części.

Po kilku godzinach – wróciliśmy do firmy i złożyliśmy naświetlarkę w jedną całość. Wszystko zaczęło działać!
Panie Capone i kto tu teraz będzie głaskał kota?

Oszczędność kosztów bez straty na jakości

W ten oto sposób oszczędzamy niepotrzebnych wydatków – co umożliwia nam optymalizację kosztów produkcji a tym samym uczciwe ceny druku naszych produktów dla naszych klientów.

Najnowsze wpisy